Przerwa w staraniach o dziecko – czy odpuszczenie może pomóc zajść w ciążę?
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) już jedna na sześć par doświadcza trudności z zajściem w ciążę. Czasem przyczyna jest konkretna i uchwytna – wówczas wdraża się leczenie i czeka na jego efekty. Czasem jednak powód pozostaje nieznany. I to właśnie niepłodność idiopatyczna potrafi być szczególnie frustrująca, bo niby „wszystko jest w porządku”, a ciąży jak nie było, tak nie ma. Jak sobie z tym radzić? Czy odpuszczenie starań oznacza rezygnację z marzeń?
Czym jest niepłodność idiopatyczna
Niepłodność idiopatyczna to sytuacja, kiedy zdrowa para po 12 miesiącach regularnego współżycia bez antykoncepcji nie zachodzi w ciążę. Zdrowa w tym przypadku oznacza, że owulacja przebiega prawidłowo, parametry nasienia są odpowiednie, jajowody drożne i nie stwierdzono zaburzeń hormonalnych czy anatomicznych. Teoretycznie więc nie ma jasnego powodu trudności z zajściem w ciążę. Co wtedy?
Poznajcie historię jednej z naszych par.
Kiedy podjęli decyzję o powiększeniu rodziny, najpierw oboje wykonali podstawowe badania, dowiedzieli jak przygotować się do ciąży, a pierwszym staraniom towarzyszyła ekscytacja i radość oczekiwania. Wiedzieli, że mogą spokojnie próbować przynajmniej przez rok. Jednak po kilku miesiącach bez ciąży presja zaczęła rosnąć.
Przestali rozmawiać o filmach, planach wakacyjnych i tym, co wydarzyło się w pracy, za to wiedzieli, kiedy rośnie poziom progesteronu. W łazience pojawiły się testy owulacyjne, w telefonie aplikacja śledząca cykl, a zamiast spontanicznej bliskości — zadania do wykonania.
– To dziś! Chodź!
I po dwóch tygodniach kolejne rozczarowanie.
Po roku nieudanych starań spotkaliśmy się ponownie. Wyniki badań nadal były prawidłowe i trudno było wskazać jednoznaczną przyczynę, która by utrudniała zapłodnienie. Zaczęliśmy planować dalsze kroki, ale w ich głowach pojawiła się wątpliwość – a może za bardzo się staramy? Może powinniśmy trochę odpuścić? Umówiliśmy się, że spotkamy się za trzy miesiące i wówczas zdecydujemy, czy jeszcze poczekamy, czy rozpoczniemy procedury wspomaganego rozrodu.
Czy stres wpływa na zajście w ciążę?
Zbyt duży poziom stresu może utrudniać zajście w ciążę. Dlaczego? Przyjrzyjmy się czym właściwie jest stres i po co jest nam potrzebny.
Prawidłowa reakcja stresowa
W sytuacji zagrożenia organizm aktywuje oś podwzgórze–przysadka–nadnercza. Wzrasta poziom adrenaliny i kortyzolu, aby zwiększyć czujność i dostępność energii.
- Kortyzol podnosi poziom glukozy we krwi, zmienia metabolizm białek i tłuszczów, a tłumi układ odpornościowy i hamuje procesy, które „nie są pilne” z punktu widzenia przetrwania.
- Adrenalina podnosi tętno i ciśnienie krwi, kieruje krew do obszarów odpowiedzialnych za działanie, spowalnia procesy trawienne, a układ rozrodczy na chwilę przechodzi w tryb oszczędny.
To dlatego intensywne przeżycia mogą skutkować opóźnioną miesiączką czy cyklem bezowulacyjnym. Gdy zagrożenie mija, poziom hormonów stresu wraca do normy, a organizm odzyskuje równowagę.
Jak przewlekły stres wpływa na organizm?
Problem pojawia się wtedy, gdy stresowe pobudzenie trwa zbyt długo. Ciągła aktywacja osi podwzgórze – przysadka –nadnercza, prowadzi do utrzymującego się wysokiego poziomu kortyzolu i zaburzenia jego naturalnego rytmu dobowego.
Towarzyszy temu stałe pobudzenie układu współczulnego, wysoki poziom adrenaliny i noradrenaliny, co nasila procesy zapalne oraz stres oksydacyjny. To wpływa na metabolizm, odporność i całą gospodarkę hormonalną.
Jak stres wpływa na płodność?
Nie mamy podstaw aby uznać, że przewlekły stres automatycznie blokuje zajście ciążę. Jednak w sytuacji ciągłej mobilizacji organizm „priorytetowo” traktuje przetrwanie, co może zaburzać owulację, obniżać jakość komórek rozrodczych i pogarszać warunki sprzyjające implantacji zarodka.
Problem staje się jeszcze większy wtedy, gdy to właśnie nieudane starania są głównym źródłem napięcia. Łatwo wpadamy w błędne koło: przeciążony organizm funkcjonuje w trybie przetrwania, więc ciąża się nie pojawia, a to generuje coraz większe napięcie.
Czy ciąża zaczyna się w głowie?
Nie zawsze. Nie ma jednak wątpliwości, że ciało i psychika są ze sobą ściśle połączone. Napięcia wysyłają sygnał do układu hormonalnego, który zaczyna pracować w trybie awaryjnym. Zamiast spokojnej równowagi czuwamy w gotowości do ucieczki lub walki. To nie są optymalne warunki do przyjęcia potomstwa.
To dlatego u par w trakcie leczenia każdy kolejny cykl jest trudniejszy. Pojawia się zwątpienie, zgrzyty w relacji, trudne emocje.
Wtedy właśnie często zalecamy przerwę, żeby dać sobie chwilę wytchnienia. Bez monitorowania cyklu, bez testów, za to z większą uważnością na siebie, na zaspokojenie swoich potrzeb zepchniętych na dalszy plan. Chodzi o czas i przestrzeń na odbudowanie bliskości oraz odpoczynek. O wyjście z fazy mobilizacji. Świadoma przerwa w staraniach daje też poczucie wpływu — teraz to my decydujemy.
Czym naprawdę jest przerwa w staraniach o dziecko?
Tak naprawdę to wcale nie jest przerwa, tylko zmiana podejścia i sposobu działania. Jeśli nie walczymy z czasem i nie wymagają tego procedury, to coraz częściej w ramach leczenia niepłodności zalecamy zadbanie o swój dobrostan. O regenerację i powrót do równowagi. Przerwa jednak absolutnie nie oznacza rezygnacji z marzeń o rodzicielstwie.
Badania obserwacyjne wskazują na to, że odwrócenie uwagi od braku ciąży, a skupienie się na sobie i relacji, trenowanie technik relaksacyjnych, a nawet skorzystanie ze wsparcia psychologicznego może zwiększać odsetek ciąż. Powrót do aktywności sprzed starań, spontaniczny seks, krótki wyjazd, a nawet wspólne wyjścia, posiłki i spacery przywracają równowagę i pozwalają przeciążonemu organizmowi wrócić do normy i formy.
Kiedy warto rozważyć przerwę w staraniach o dziecko?
- kiedy współżycie stało się obowiązkiem,
- gdy rozmowy krążą wyłącznie wokół starań o dziecko,
- kiedy pojawiają się objawy depresji lub silnego lęku,
- gdy Wasza relacja zaczyna cierpieć,
- gdy oboje czujecie się wyczerpani i zniechęceni.
Decyzję warto skonsultować z lekarzem — szczególnie kiedy jesteście w trakcie procedur, wiek nie daje zbyt dużo zapasu lub gdy wyniki badań nie są optymalne (niska rezerwa jajnikowa, poważny czynnik męski).
Zaszłam w ciążę, kiedy przestaliśmy się starać
Jak wyglądała dalsza historia naszej pary?
Najpierw pojechali na wymarzoną wycieczkę, a kiedy wrócili przygarnęli małego kotka. Na wizytę przyszli z pozytywnym wynikiem testu ciążowego.
Czy te historie zawsze kończą się w ten sposób? Oczywiście, że nie. Przerwa na pewno nie udrożni jajowodów, nie cofnie wieku, ani nie poprawi parametrów nasienia. Prawdopodobnie też część ciąż, które pojawiły się w momencie, kiedy pary zdjęły z siebie presję, to zbieg okoliczności lub statystyka, bo przy niepłodności idiopatycznej wciąż istnieje realna szansa na spontaniczne zapłodnienie.
Mamy wśród naszych pacjentów i takie pary, które zaszły w ciążę naturalnie w momencie zakwalifikowania się do in vitro, albo kiedy po latach starań i wyczerpaniu innych metod, podjęły decyzję o adopcji. Czy jesteśmy w stanie stwierdzić, ile takich ciąż było efektem zmniejszenia napięcia? Na ten moment nie.
Czy warto zrobić przerwę w staraniach?
Wiele naszych par, które dziś są rodzicami, wspomina czas starań jako najtrudniejsze doświadczenie i zgodnie twierdzą, że to przerwa uratowała ich związek. Rozumiemy jednak, że wcale nie jest łatwo “przestać chcieć”, kiedy tak bardzo czekacie na dziecko.
Dlatego radzimy wykorzystać przerwę świadomie – na poprawę jakości swojego życia, zdrowszą dietę, więcej ruchu, więcej relaksu, spędzanie wartościowego czasu razem. Gdy to za mało, możecie potraktować ją zadaniowo i na przykład odświeżyć mieszkanie czy wyjechać na długo odkładany urlop. Taka zmiana fokusu nie tylko odwraca uwagę od problemu, ale może wzmocnić Was jako parę. A to będzie przecież ogromnie ważne, gdy dziecko się w końcu pojawi.
Podsumowując przerwa w staraniach nie jest metodą leczenia niepłodności. Nie zawsze zwiększy szanse biologiczne oraz nie zastąpi diagnostyki i terapii. Może jednak pomóc przywrócić równowagę, która jest potrzebna zarówno w naturalnych staraniach, jak i w trakcie leczenia niepłodności. Powinna też przypomnieć o konieczności dbania o siebie i relację – bo to fundament, który będzie potrzebny niezależnie od drogi do rodzicielstwa.