Dofinansowanie do procedury in vitro 2023

           wsparcie miejskie

x
nie moge zajsc w ciaze

Dlaczego nie mogę zajść w ciążę? To pytanie zadają sobie nie tylko kobiety, u których zdiagnozowano niepłodność. Pytała również Marta, która trafiła do nas, choć teoretycznie nie miała żadnych powodów do obaw. Mimo regularnych starań nie mogła jednak doczekać się upragnionych dwóch kresek na teście. Czy to możliwe, że problem nie leżał w ciele, ale głowie? Czy naprawdę psychika może blokować zajście w ciążę? 

Historie takich osób jak Marta zwykle wyglądają podobnie.

– Mój plan na życie zakładał najpierw zdobyć wykształcenie, potem znaleźć atrakcyjną pracę , a w międzyczasie się wyszaleć i poznać odpowiedniego partnera. To się udało. Oboje skończyliśmy studia, dobrze zarabiamy, kupiliśmy mieszkanie i jakoś się urządziliśmy. Nadszedł w końcu czas na dziecko — wspomina.

– Odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, zrobiłam podstawowe badania, które warto wykonać przed ciążą, oboje zaczęliśmy zdrowiej się odżywiać i łykać suplementy. No i oczywiście działaliśmy. Pierwszy okres nie był problemem, bo wiadomo, za pierwszym razem udaje się tylko tym, którzy nie chcą — śmieje Marta.

– Trzy miesiące później zaczęłam się jednak niepokoić. Partner mnie uspokajał, że przecież dopiero zaczęliśmy się starać, ale łatwo powiedzieć. Po cichu kupowałam więc testy owulacyjne, planowałam zbliżenia w optymalnym terminie i nadal nic.  Po pół roku nie wytrzymałam i namówiłam Maćka na badania. Miał rację. Fizycznie nic mi nie dolegało, nie było żadnych nieprawidłowości, a jego nasienie było jak najlepszej jakości. Lekarz niemal powtórzył jego słowa — więcej luzu, relaksu, może jakiś wyjazd, dłuższy urlop?

Ciąża – to wcale nie jest takie proste

Psychogenne podłoże problemu niepłodności jest ciągle bagatelizowane, a okazuje się, że dotyczy sporej grupy naszych pacjentów. Zanim przejdziemy do głowy, przyjrzyjmy się najpierw, co się musi wydarzyć w ciele, żeby doszło do zapłodnienia.

Do powstania nowego życia potrzebne jest połączenie zdrowego plemnika i dojrzałej komórki jajowej. Muszą się spotkać w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Wystarczy zatem wiedzieć, kiedy jest ten właściwy moment i doprowadzić do ich zbliżenia. Teoretycznie prosta sprawa, prawda?
W praktyce jednak bywa
 różnie.

Plemniki co prawda powstają „na bieżąco”, ale proces ich dojrzewania trwa ponad trzy miesiące. W tym czasie nawet u ogólnie zdrowego mężczyzny może pojawić się gorączka, choroba, uraz, silny stres. Nawet większa impreza, czy zarwana noc, z powodu ulubionego serialu, mogą wpływać na jakość nasienia. Może się więc zdarzyć, że właśnie wtedy, kiedy będzie najlepszy moment na poczęcie, pojawi się ta nieco mniej sprawna pula plemników. Tydzień wcześniej wszystko było ok i tydzień później również będzie, ale akurat w tym dniu, gdy na ich drodze stanęła dojrzała komórka –  nie. Pech.

W przypadku komórek jajowych sytuacja jest jeszcze trudniejsza, gdyż co miesiąc powstaje tylko jedna i jest gotowa do zapłodnienia zaledwie przez dobę. Jeśli wiesz, jak obliczyć dni płodne to pozostaje w tym czasie uprawiać seks bez zabezpieczenia. Procesem owulacji steruje jednak skomplikowany układ hormonalny, który jest bardzo wrażliwy na wszelkie wahania równowagi organizmu. Naprawdę niewiele potrzeba, by nawet drobne zaburzenie porządku spowodowało opóźnienie lub wręcz powstrzymało jajeczkowanie. W efekcie, mimo współżycia w płodnym okresie, zamiast dwóch kresek na teście ciążowym, pojawia się okres. 

I dlatego nie ma większego powodu do niepokoju, nawet gdy sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Dopiero po roku bezskutecznych starań (lub po 6 miesiącach, jeśli przekroczyliście 35. rok życia) wskazana jest konsultacja.

Dziś jednak skupimy się na sytuacji, gdy już wiemy, że nie ma medycznych przeciwwskazań, a mimo to, ciąża się nie pojawia.

nie moge zajsc w ciaze

Dlaczego psychika blokuje zajście w ciążę

Jeśli jesteś jedną z tych osób, które teoretycznie powinny zajść bez problemu, a nie zachodzą, przemyśl sobie dobrze to, co za chwilę przeczytasz. Często bowiem nie uświadamiamy sobie, jak dużą presję nakładamy same na siebie. Bywa też, że przyczyna leży tak głęboko w psychice, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. 

  • Chcę tak bardzo, że nie mogę

Ten problem najczęściej mają osoby, które jak nasza Marta, miały dziecko dokładnie zaplanowane, a tymczasem natura płata im figla. Podobnie jest u tych, które czują silną presję ze strony rodziny czy otoczenia, a mimo starań nie zachodzą w ciążę. Żartobliwe na pozór uwagi przy świątecznym stole, dopominanie się o wnuki, bolesne komentarze o upływającym czasie ranią do żywego. Na widok dzieci znajomych, które idą do przedszkola, albo co gorsza szkoły, chce się wyć, prawda? Tym bardziej, jeśli wiesz, że im przytrafiła się „wpadka” a Wy tak bardzo się staracie i nic.

Tymczasem lekarz, do którego w końcu trafiasz, mówi, że wszystko jest w porządku i radzi wyluzować.

– Łatwo powiedzieć — mówi Marta. Przecież to nie w jego głowie kołaczą myśli, co ze mną nie tak, że nie mogę zajść w ciążę? A co jeśli się nie uda? Przecież to nie on coraz głośniej słyszy tykanie zegara biologicznego i to nie on tak bardzo, bardzo chce mieć wreszcie tego dzidziusia! 

Niestety (albo stety) zazwyczaj to on ma rację. Zbytnie skupianie się na celu, sprawia, że seks na zawołanie przestaje być przyjemnością, niepowodzenia frustrują, a samopoczucie obojga partnerów jest coraz gorsze. To wpływa na ich relację, a im bardziej jest ona napięta, tym mocniej iskrzy na innych frontach. Im więcej wydziela się hormonów stresu, tym mniej powstaje hormonów płciowych. Im mniej hormonów płciowych, tym trudniej o owulację i spada jakość plemników. Do tego dochodzi coraz mniejszy apetyt na seks. Im mniej seksu, tym mniejsze szanse na zapłodnienie, a na dokładkę oddalacie się od siebie. Napięcie rośnie. Wpadacie w błędne koło.

Dowodem na to, że czasem „wystarczy” odpuścić, są liczne przypadki par, które po latach bezskutecznych starań zdecydowały się na adopcję i wkrótce potem zaszły w ciążę

  • Żyję w ciągłym stresie

Nasz stan psychiczny w dużej mierze zależy od hormonów. Kobiet zresztą nie trzeba o tym przekonywać, prawda? Doskonały nastrój w pierwszej połowie cyklu i narastające napięcie im bliżej okresu to nic innego jak hormony.

Nie zapominajmy jednak, że gospodarka hormonalna kobiety to nie tylko estrogeny i progesteron. Hormonami są też adrenalina i kortyzol (hormony stresu), insulina (reguluje poziom cukru, który wpływa na pracę mózgu). Duży wpływ na samopoczucie mają też hormony tarczycy. Co istotne wszystkie one na siebie wzajemnie oddziałują. Organizm zaś dąży do równowagi, więc gdy jednych hormonów robi się za dużo, ogranicza produkcję innych. Ciąża to ogromny wysiłek dla ciała, więc kiedy jest już ono wyczerpane stresem, mówiąc obrazowo, mózg po prostu nie wydaje na nią zgody.

U 30% zdrowych par stres utrudnia zajście w ciążę.

Co ważne, stresować nas mogą nie tylko problemy dnia codziennego, czy praca, ale również wspomniane niepowodzenia w staraniach. Kolejne błędne koło. Postaraj się więc zadbać o równowagę.

Życie to przecież układanka złożona z wielu różnych kawałków. Gdy skoncentrujesz się na tylko jednym, nie uzyskasz pełnego obrazu. Jeśli masz wymagającą pracę, znajdź czas na relaks, sport, wyciszenie. Rozwijaj swoje pasje, cieszcie się swoją bliskością. Seks ma być przyjemnością, dopełnieniem związku, sposobem na rozładowanie napięcia, a nie tylko aktem prokreacji. Pamiętaj też, że dziecko ma być jednym z elementów puzzli Waszego wspólnego życia, a nie celem.

Problem w tym, że nie tak łatwo wrzucić na luz, nawet gdy ta racjonalna część mózgu próbuje. Ta emocjonalna przecież ciągle się spina. Trzeba ją więc jakoś przekonać, trochę nawet oszukać.

– Dałam się przekonać, że starania o powiększenie rodziny odłożymy na wakacje. Będzie wtedy więcej luzu, wypoczynku, mniej spiny. Zamiast więc zamartwiać się dlaczego nie mogę zajść w ciążę, zaczęliśmy szukać nowego mieszkania. Raz w tygodniu wybieraliśmy się obejrzeć jakiś lokal, a wracając wstępowaliśmy na jakąś kawę, czy kolację i zastanawialiśmy się, jak by się nam tam mieszkało.  Takie mini randki — uśmiecha się Marta.
– Mieliśmy czas porozmawiać, pożartować, po prostu pobyć ze sobą.  Na majówkę wyskoczyliśmy na kilka dni w góry. Być może właśnie wtedy się udało, bo trzy tygodnie po powrocie w końcu zobaczyłam te wyczekane dwie kreski na teście — wzrusza się Marta, pieszczotliwie głaszcząc rosnący brzuszek.

  • Chciałabym, ale się boję

Czasem bywa i tak, że problem jest trochę bardziej złożony. Choć świadomość i serce mówią „tak”, to w głowie, często podświadomie, pojawia się blokada. To może być strach przed porodem, ale też obawa o to, czy dziecko będzie zdrowe. Budzą się wątpliwości czy podołamy wyzwaniu, jakim jest rola rodzica, czy partner nas nie zawiedzie, co będzie z pracą, pieniędzmi i w ogóle. Wówczas, choć z jednej strony bardzo chcemy, ten lęk bywa silniejszy. Tymczasem strach = stres. Nadmierny blokuje wydzielanie hormonów stymulujących jajniki do działania, a bez tego nie ma owulacji. Długotrwałe napięcie osłabia też układ odpornościowy i sprawia, że reaguje on nietypowo i na przykład zaczyna traktować plemniki jak wroga. Wytwarza przeciwciała, które je niszczą, zanim uda im się dotrzeć do jajeczka.

W tle może także działać wiele niedomkniętych traum. Nawet jeśli nie zdajemy sobie z nich sprawy, mogą rzutować na gotowość do zostania mamą. Przykładowo toksyczni rodzice, którzy stawiali córce zbyt duże wymagania, krytykowali, zamiast wspierać, oceniali, zamiast doceniać, mogli tak skutecznie podkopać jej wiarę we własne możliwości, że dziś, jako dorosła osoba, nie wierzy ona w to, że będzie w stanie wychować swoje potomstwo. Niepowodzenia na etapie prokreacji tylko podkopują niską samoocenę. Dołóżmy i tu „życzliwe” pytania i komentarze i mamy podwójne błędne koło.  Strach czy podołam i stres, że nie mogę zajść w ciążę.

Czasem więc nie obejdzie się bez fachowej pomocy, choć w tym przypadku potrzebny jest lekarz od duszy, nie od ciała. Urazy, jakie pozostawiło trudne dzieciństwo, czy wcześniejsze związki mogły zostać wyparte ze świadomości. Podświadomy mózg je jednak doskonale pamięta i nie chce tego przeżywać jeszcze raz. Nie dopuszcza więc do powstania nowego życia, które mogłoby otworzyć rany. Trudne przeżycia mogą też rzutować na nasze zdrowie ogólnie i sprawiać, zamiast cieszyć się życiem, walczymy o przetrwanie.

W takich sytuacjach zawsze namawiamy do kontaktu z psychologiem lub psychoterapeutą, którzy pomogą dokopać się do sedna problemu i go przepracować. 

  • Depresja i nerwica a ciąża

Jeszcze poważniejsza sytuacja jest wówczas, gdy oprócz nieuświadomionych obaw i nadmiernego stresu pojawiają się poważne zaburzenia psychiczne typu depresja czy nerwica. One wymagają leczenia. Tu nie pomoże relaks, wyciszenie, wzięcie się w garść, ani tym bardziej ciąża. Co więcej, w takim okresie najlepiej w ogóle nie rozpoczynać starań o dziecko. Nieudane próby na pewno nie pomogą. Sama ciąża też jest tak wielką rewolucją dla organizmu, że może drastycznie pogorszyć Twój stan psychiczny. Leczenie zaś z oczywistych względów będzie wtedy utrudnione. 

Nerwica i depresja odbierają radość z życia i muszą być leczone. Dotyczy to nie tylko kobiet! Ciąża nie jest lekarstwem, więc zadbajmy najpierw o to, by ustabilizować swój stan emocjonalny, zanim zafundujemy sobie dodatkowy hormonalny rollercoaster i postawimy się przed tak ogromną odpowiedzialnością, jaką jest wychowywanie małego człowieka. Nie chcesz przecież rozpocząć kolejnego błędnego koła, prawda?

Powtórzmy raz  jeszcze — depresję i nerwice można i trzeba leczyć. Tu ogromna rola bliskich, aby wsparli takie osoby i pomogli im jak najszybciej rozpocząć terapię.

Nie mogę zajść w ciążę, a jednak…

Na koniec coś pozytywnego dla zbyt szybko wpadających w panikę. Jeśli nie potrafisz odgonić czarnych myśli, może przekonają Cię statystyki zajść w ciążę?

  • tylko co czwartej zdrowej parze udaje się począć dziecko przy pierwszej próbie,
  • po trzech miesiącach spontanicznych starań 6 na 10 kobiet jest w ciąży, a po pół roku już 8,
  • rok później tylko jedna z nich nadal nie spodziewa się dziecka. 

Pod pojęciem spontanicznych starań mamy na myśli seks bez zabezpieczenia 2-3 razy w tygodniu, bez patrzenia w kalendarz, mierzenia temperatury, testów owulacyjnych itp.

Widzisz więc, że w większości przypadków naprawdę nie ma powodu, by martwić po miesiącu czy dwóch, zwłaszcza jeśli zadbaliście, aby dobrze przygotować się do ciąży.

Zaufajcie naturze – ona Wam pomoże zajść w ciążę

Dopóki nie usłyszycie od lekarza potwierdzenia, że dzieje się coś niepokojącego, naprawdę nic nie trzeba liczyć, mierzyć. Hormony same zadbają o właściwy moment. Nie wierzysz? 

A dlaczego tuż przed i w czasie okresu, masz taki humor, że bez kija nie podchodź? Dlatego, że skoro nie ma ciąży, organizm daje sobie czas na oczyszczenie i przygotowanie się do nowego cyklu. Spada więc poziom hormonów płciowych.

Parę dni później rozpoczyna się jednak nowa runda. Samopoczucie robi się coraz lepsze, wszystko staje się łatwiejsze i pojawia się tyle energii, że można góry przenosić. Nic Cię nie boli, nic nie puchnie, twarz wygląda kwitnąco. To sprawka estrogenów, które przygotowują Twoje ciało na kolejną szansę.

Komórka jajowa powoli dojrzewa, rośnie poziom hormonów, a a wraz z nimi ochota na seks. Mózg kobiety po prostu wie, że plemniki są bardziej żywotne od jej komórki, za to z seksem różnie bywa. Na wszelki wypadek wysyła więc zaproszenie ciut wcześniej. W czasie owulacji już całe kobiece ciało woła — to teraz! Męski mózg z kolei doskonale odbiera te sygnały. Korzystajcie więc bez zastanowienia — cieszcie się seksem wtedy, kiedy sprawia on największą przyjemność, bo natura wie, co robi.

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że wszystko zaczyna się w głowie, a ciało robi to, co mu każe mózg.

Dlatego dbajmy i o jedno, i drugie. W końcu w życiu najważniejsza jest równowaga, prawda?

A historia Marty niech będzie tego potwierdzeniem.