A dziecko? Jak przetrwać święta pełne niewygodnych pytań
Święta to w teorii czas radości spokoju i rodzinnych spotkań. W praktyce bywa różnie. Czasem wystarczy jedno nieprzemyślane pytanie, by przy stole zrobiło się niezręcznie. Jednym z trudnych tematów jest kwestia powiększenia rodziny. A ponieważ z opowieści naszych pacjentów wiemy, że wciąż trudno liczyć na delikatność ciekawskich cioć i wujków, przygotowaliśmy krótki poradnik, jak sobie radzić w takich sytuacjach — z humorem, spokojem i w zgodzie ze sobą.
Decyzja o dziecku powinna być podejmowana świadomie i z pełną odpowiedzialnością. To jasne dla wszystkich. Mniej oczywiste jest to, że powinna być ona wyłącznie sprawą przyszłych rodziców i nikt nie powinien ich w tym poganiać czy naciskać. Warto mówić o tym głośno: pytania o plany rodzicielskie są intymnymi pytaniami o prywatne życie, zdrowie i emocje. A to nie powinno być tematem rodzinnych pogaduszek przy świątecznym stole. Tymczasem…
Nooo, to kiedy dziecko?
To z pozoru niewinne pytanie najbardziej dotyka tych, dla których przedłużające się starania nie są ani wyborem, ani radosnym oczekiwaniem na dwie kreski na teście. Za wymarzoną ciążą stoją często niekończące się badania, nieprzyjemne zabiegi i ogromne napięcie po każdej nieudanej próbie. Święta dla nich same w sobie mogą być trudne, bo pełno w nich odniesień do dzieci i rodziny. Pytanie o potomstwo tylko dokłada stresu, przypomina o bólu i tęsknocie, o której choć przez chwilę chcieliby nie myśleć.
Jak reagować na pytania o dziecko?
Jak macie w sobie siłę i gotowość do otwartości, to można odpowiedzieć wprost: Mamy problem zdrowotny, ale próbujemy. Zostawmy to proszę.
Jeśli jednak nie chcecie opowiadać o szczegółach, co jest absolutnie zrozumiałe, sprawdzą się trzy proste strategie:
- stanowczo i poważnie:
Hej, to bardzo osobiste pytanie, a święta to nie czas i miejsce na takie rozmowy, opowiedzcie lepiej, gdzie byliście na urlopie - z humorem i na luzie:
Najpierw trzeba to wszystko zjeść i strawić — na dzieci przyjdzie czas - dyplomatyczna zmiana tematu:
Na razie planujemy sylwestra — a wy jak planujecie powitać Nowy Rok?
Jeśli temat jest dla Was wyjątkowo bolesny, a przy stole będzie ktoś zaufany, możecie wcześniej poprosić tę osobę, żeby w razie potrzeby „wyłapała” sytuację i zareagowała za Was. To bardzo odciąża psychicznie. A jeśli z góry wiecie, że to pytanie i tak padnie, to najlepiej je uprzedzić jednocześnie twardo stawiając granicę:
Gdyby ktoś miał zamiar pytać o dziecko – to obiecujemy, że gdy przyjdzie czas, sami pochwalimy się radosną nowiną.
Najważniejsze nie pozostawiać pola do dyskusji, żeby osoby nieświadome Waszego dramatu, nie zaczęły drążyć, przekonywać, namawiać. Jak nie chcecie o tym rozmawiać, to macie do tego pełne prawo.
Już najwyższy czas na dziecko!
Nie każde „Kiedy dziecko?” dotyka niepłodności. Wiele par zwyczajnie odkłada decyzję z powodów zawodowych, zdrowotnych, finansowych albo po prostu innych priorytetów na ten moment. Kiedy jednak przy świątecznym stole pada klasyczne „młodsi nie będziecie”, ktoś dopytuje „na co jeszcze czekacie”, a ciocia z troską dodaje, że „przecież biologiczny zegar tyka” zazwyczaj robi się z tego nieproszony konkurs na to, kto wie lepiej, jak powinniście żyć. Takie teksty mogą brzmieć niewinnie, ale w praktyce tworzą presję i sprowadzają intymną decyzję do tematu small talku. Dla par, które w ogóle nie planują dzieci to męczące, dla tych którzy zmagają się z niepłodnością — bolesne.
W takich sytuacjach warto mieć w zanadrzu krótką, spokojną odpowiedź, która jasno stawia granicę, ale nie prowokuje dalszej dyskusji. To może być:
Mamy swoje plany, ale dzięki za troskę.
Można też odbić piłeczkę pytaniem: „A dlaczego o to pytasz?” To zazwyczaj studzi zapał do dalszego drążenia.
Nie musicie nikomu tłumaczyć się ze swoich wyborów i planów. Wasze decyzje są wystarczające – nawet jeśli komuś wydają się nie takie, jak powinny.
No to kiedy drugie?
To pytanie pojawia się zwykle wtedy, gdy Wasz jedynak zbliża się do wieku przedszkolnego. Najpierw słyszycie żartobliwe sugestie, że czas na braciszka / siostrzyczkę, potem wyliczenia idealnej różnicy wieku, wreszcie przestrogi, że pięciolatek bez rodzeństwa wyrośnie na egoistę. W dodatku im dłużej zwlekacie, tym mniej będzie wam się chciało!
Nawet kiedy macie świadomość, że to nadal tylko Wasza decyzja, presja i tak bywa odczuwalna. Zwłaszcza jeśli zmagacie się z niepłodnością wtórną, macie obecnie inne priorytety, albo w ogóle nie planujecie więcej dzieci.
W takiej sytuacji możecie spokojnie, uprzejmie, ale stanowczo uciąć temat, zanim przerodzi się w rodzinną debatę o Waszym życiu.
- Na razie nie planujemy. Zmieńmy temat.
- Wiem, że chcesz dobrze, ale mamy swoje plany.
- Mamy teraz sporo na głowie i dobrze nam tak, jak jest.
Jeśli chcecie podejść do sprawy lekko, można zagrać żartem:
- Jak pierwsze zacznie przesypiać noce, czyli… za jakieś 18 lat.
- Jak będzie promocja 1+1 gratis.
- Jak doczytamy instrukcję obsługi pierwszego.
Żart prawdopodobnie pociągnie rozmowę jeszcze chwilę, ale wtedy już łatwiej ją domknąć — najlepiej krótkim „dobra, zmiana tematu”.
Jak to nie chcecie mieć dzieci?
Choć statystyki są nieubłagane i coraz więcej osób świadomie wybiera życie bez dzieci, wielu z nas wciąż nie potrafi sobie wyobrazić rodziny w innym modelu niż mama, tata i dziecko. Brak zrozumienia, że świadoma bezdzietność może być dojrzałym, przemyślanym wyborem, a nie fanaberią, często przeradza się w dyskusje, bitwy na argumenty i dobre rady, o które nikt nie prosił.
A przecież decyzja o rezygnacji z potomstwa jest wyłącznie Wasza i tylko od Was zależy czy chcecie o tym rozmawiać i z kim.
Prosta, asertywna informacja może brzmieć po prostu tak:
Nie planujemy mieć dzieci i tyle.
Jeśli ktoś próbuje przekonywać, że „rodzina bez dzieci jest niepełna”, warto spokojnie odpowiedzieć, że dla Was najważniejsze są relacje, bliskość i wsparcie, a to, co tworzycie między sobą, w pełni Wam wystarcza. Możecie też zaryzykować luźniejszą odpowiedź, choć uprzedzamy, że może ona nieco rozgrzać atmosferę:
- Jesteśmy egoistami i lubimy pić kawę, póki jest jeszcze ciepła.
- Mamy wystarczająco dużo atrakcji. Dziecko rozważymy, jak zacznie nam się nudzić.
- Każde świąteczne spotkanie z rodziną tylko upewnia nas, że idziemy dobrą drogą.
Jak przetrwać święta
Niezależnie od tego, czy dopiero się staracie, czy macie już jedno, a nie spieszycie się do drugiego, czy w ogóle nie planujecie mieć potomstwa, prawdopodobieństwo, że przy świątecznym stole wypłynie temat dzieci, jest niemal stuprocentowe.
Mamy nadzieję, że nasze podpowiedzi pomogą choć trochę przygotować się na spotkania z rodziną. Najważniejsze znać swoje granice i samemu decydować, czy i jak o nich rozmawiać. Krótka, spokojna odpowiedź, odrobina humoru lub zmiana tematu wystarczą, by chronić siebie i utrzymać dobrą atmosferę. To Wasze życie i Wasze emocje – nie musicie tłumaczyć swoich wyborów nikomu. A jeśli starania nie idą po Waszej myśli – zapraszamy na konsultacje. Na pytania rodziny nic nie poradzimy, ale na niepłodność jak najbardziej!
Dobrych Świąt dla wszystkich