Dofinansowanie do procedury in vitro 2023

           wsparcie miejskie

x
dzieci artemidy lucja
kółko 14.02.23.

Nie warto rezygnować z marzeń

Jest takie powiedzenie, że jak ktoś naprawdę chce, to znajdzie sposób. Tak jednym zdaniem można podsumować historię Pani Marty i jej męża. Ich starania o dziecko nie przynosiły rezultatów, ale się nie poddali. Dziś są rodzicami dwóch córeczek. Starszą adoptowali, młodsza urodziła się dzięki procedurze in vitro. Nasza rozmowa miała miejsce, kiedy malutka Łucja była jeszcze w brzuszku Mamy. Zapraszamy do lektury!

Pani Marto. Do rozwiązania zostały niecałe dwa miesiące – jakie uczucia dziś Pani towarzyszą?

Oczekiwanie. Najbardziej na rozwiązanie czeka nasza 11-letnia córka, która wybiera już nawet stylizacje dla młodszej siostry. Ostatnio trenowała prowadzenie wózka. Cała nasza trójka nie może się już doczekać. Pierwsze sześć miesięcy ciąży przebiegało książkowo i nie towarzyszyły mi typowe dla tego stanu objawy. Obecnie, im bliżej terminu, tym bardziej odczuwam zmęczenie i senność – z wiadomych powodów. 

Nie miała Pani obaw, wątpliwości przed zabiegiem in vitro?

Nie. Temat in vitro pojawił się w naszym małżeństwie wkrótce po ślubie, kiedy naturalne starania nie dawały rezultatów. Mieliśmy z mężem bardzo dużo czasu, aby się z tematem oswoić. 14 lat temu, kiedy spotkałam się z doktorem Domitrzem z Kliniki Artemida, po serii badań usłyszeliśmy, że albo in vitro albo adopcja. Byliśmy młodym małżeństwem. Nasze możliwości ekonomiczne były ograniczone, więc wtedy zdecydowaliśmy się na adopcję starszej córki.  Oboje chcieliśmy mieć więcej niż jedno dziecko, ale jak to w życiu bywa –  w międzyczasie było ciągle coś, praca, budowa domu i trochę czasu minęło, nim nadszedł właściwy moment.

Byliśmy młodym małżeństwem. Nasze możliwości ekonomiczne były ograniczone, więc wtedy zdecydowaliśmy się na adopcję starszej córki.

Przez te kilkanaście lat w sprawach in vitro również wiele się zmieniło. Kiedyś niewiele się o tym mówiło. Dziś medycyna poszła do przodu. Dostęp do informacji dziś jest bardzo powszechny, wiemy więcej i łatwiej o dostęp do specjalisty.

Co przyczyniło się do tego, że to właśnie w olsztyńskiej klinice Artemida zdecydowała się Pani poddać zabiegowi in vitro? Czym się Pani kierowała przy wyborze lekarzy i miejsca?

Do doktora Domitrza trafiłam poprzez mojego ówczesnego ginekologa. Tak jak wcześniej powiedziałam, nasze tradycyjne starania o dziecko nie przynosiły rezultatu. Mój ówczesny lekarz powiedział, że nie jest w stanie mi pomóc, że powinnam się zgłosić do specjalisty od leczenia niepłodności. Dostaliśmy kontakt do kliniki w Białymstoku, bo oddziału w Olsztynie jeszcze wtedy nie było.

Od samego wejścia człowiek czuje się zaopiekowany. Kiedy czasem słucham historii zaprzyjaźnionych par  wiemy, że nie mogliśmy trafić w lepsze ręce.

Kiedy po raz pierwszy trafiłam do doktora Domitrza od razu wiedziałam, że jestem we właściwych “rękach”.  Zaufałam lekarzowi i sobie. Przez te kilka lat badań, procedur Pan doktor okazał się nie tylko świetnym specjalistą, ale też wyjątkowym, zaangażowanym człowiekiem. Zresztą cały personel kliniki – zarówno wtedy w Białymstoku, jak i później w Olsztynie – ma naprawdę indywidualne podejście do pacjentów. Od samego wejścia człowiek czuje się zaopiekowany. Kiedy czasem słucham historii zaprzyjaźnionych par, których także dotyka problem niepłodności, o ich samodzielnych poszukiwaniach, wizytach w coraz to nowych klinikach i bezradności, wiemy, że nie mogliśmy trafić w lepsze ręce.

Dziś wiele par cieszy się rodzicielstwem dzięki zabiegowi in vitro. Wiele jednak wciąż stara się o dziecko i są na początku drogi. Z różnych i często niezależnych od nich przyczyn, naturalne sposoby zajścia w ciążę zawodzą, nie zawsze skutkuje leczenie i pozostaje zabieg in vitro. Jakie przesłanie chciałaby Pani do nich skierować?

Nie skupiajcie się na tym, co powie rodzina i znajomi. Nie zawsze możemy liczyć na ich zrozumienie i wsparcie, którego przecież tak bardzo potrzebujemy. Niech nasz partner jest naszą siłą. Jeśli dwie osoby chcą założyć rodzinę, a medycyna może w tym pomóc, to trzeba z tego skorzystać! Trzeba odstawić emocje i opinię innych na dalszy tor. Trzeba być wytrwałym. W moim przypadku nie powiodła się inseminacja ani nasienie od dawcy, więc zdecydowaliśmy się na adopcję zarodków. Dopiero wtedy się udało i dziś czekamy na drugą córeczkę!

Jeśli dwie osoby chcą założyć rodzinę, a medycyna może w tym pomóc, to trzeba z tego skorzystać!

 Nie polecam za to szukać odpowiedzi w internecie, na forach, czy grupach. To wprowadza niepokój. Wszystkie pytania i wątpliwości trzeba koniecznie skonsultować z lekarzem. Ja zawsze mogłam i mogę liczyć na wsparcie od doktora Domitrza, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

A takie zdjęcia otrzymaliśmy kilka dni po narodzinach Łucji 🙂 Gratulujemy i niech zdrowo rośnie!

Dr n. med. Jan Domitrz

Współzałożyciel kliniki Artemida. Specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości.

Na łamach Onetu opowiadał tym, jak pary borykające się z niepłodnością mogą sobie radzić z presja otoczenia -PRZECZYTAJ  

W Radio Olsztyn wyjaśniał na czym polega procedura leczenie niepłodności – POSŁUCHAJ