kółko 13.06.22. AUTOR: Artemida

Moim marzeniem jest, aby pacjenci czuli się zaopiekowani jak przyjaciele, którzy potrzebują pomocy

“Moim marzeniem jest, aby pacjenci czuli się zaopiekowani jak przyjaciele, którzy potrzebują pomocy” – mówi Aneta Stefaniak, która właśnie otworzyła oddział Kliniki Artemida w Bartoszycach. Przeczytaj całą rozmowę!

Redakcja: Pamiętam Pani moment, w którym zdecydowała Pani, że zostanie lekarką? Może Pani o nim opowiedzieć? Co czuła Pani wtedy, w tamtym momencie, i — co ważniejsze — czy dziś czuje Pani to samo? 

Aneta Stefaniak: Nie od razu chciałam zostać lekarzem. Skończyłam szkołę muzyczną I stopnia w klasie fortepianu. To były inne czasy i wtedy miał to być pomocny krok w mojej „karierze piosenkarskiej”, ponieważ od zawsze bardzo lubiłam śpiewać i ponoć miałam dobre „warunki głosowe” :). Jednak z biegiem czasu uświadomiłam sobie, że gra na fortepianie mnie przerasta i w głowie zaczęły pojawiać się inne myśli. Wybór licealnej klasy biologiczno–chemicznej był inspirowany pierwszymi lekcjami biologii i nauką anatomii człowieka. Moment, w którym dowiedziałam się o przyjęciu mnie na studia medyczne pamiętam do dziś – radość, jaką wtedy czułam, była nieograniczona. 

Marzenie o specjalizacji zrodziło się na piątym roku studiów, w trakcie zajęć na bloku porodowym. Moment przyjścia na świat nowego życia wydawał mi się magiczny, chociaż wiedziałam, jak bardzo odpowiedzialny jest to zawód. Dziś również tak uważam i z perspektywy czasu mój wybór specjalizacji byłby dokładnie taki sam. Szczęśliwe rozwiązanie jest zawsze dużą satysfakcją dla lekarza położnika i zdecydowanie rekompensuje stres związany z odpowiedzialnością podczas prowadzenia porodu, odpowiedzialnością za dwie osoby – matkę oraz rodzące się dziecko. Oczywiście bywają trudne momenty i nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli, ale o tym nie dziś…

Jak traktuje Pani swoich pacjentów? Co jest dla Pani ważne?

W życiu, zarówno zawodowym, jak i prywatnym, kieruję się główną zasadą: „traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany”. Myślę, że tutaj nie ma już nic do dodania. 

O czym my — kobiety — ciągle zapominamy w kontekście nie tylko ginekologii, ale swojego zdrowia w ogóle? O czym powinnyśmy zawsze i wszędzie pamiętać i przypominać?

Życie niesie ze sobą wiele wyzwań. Kobiety, żyjąc w biegu, między pracą a domem, starając się pogodzić obowiązki matki, żony i dobrego pracownika, często zapominają o sobie. I nie chodzi tu tylko o regularne badania lekarskie, ale również o rozwijanie swoich pasji i zainteresowań, a nawet o zwykły odpoczynek. Pamiętajmy, że stan zdrowia jest wynikiem dobrostanu fizycznego i psychicznego. Badajmy się regularnie, wykonujmy cytologię, USG piersi, mammografię, aby wykryć „wroga” w jego wczesnej fazie. A w wolnych chwilach rozkoszujmy się chwilą oddechu, relaksu, swobody. Nie tylko dla rodziny, ale także dla samych siebie. Bądźmy po prostu szczęśliwi i starajmy się z każdej, nawet trudnej sytuacji, wyciągać pozytywne strony.

01.06 otworzyła Pani swój oddział Kliniki Artemida Bartoszyce, co zmotywowało Panią do tak odważnego ruchu? Nie obawia się Pani, że zarządzanie całą placówką może zmniejszyć przyjemność, jaką ma Pani z leczenia? 

Tak jak powiedziałam wcześniej, życie przynosi wiele wyzwań. Mnie zaprowadziło do Bartoszyc. Spotkałam to wielu ludzi, którzy obdarzyli mnie swoim zaufaniem, a w trudnych chwilach byli ogromnym wsparciem. To dla nich powstała „Artemida Bartoszyce”. Drugim, niemniej ważnym aspektem, są moje dzieci i Ich świadomość, że mama jest tuż obok :). A zarządzanie? Traktuję to raczej jako kolejny punkt na mojej drodze, kolejne wyzwanie. Udaje się to między innymi dzięki dobrym i przyjaznym ludziom, którzy ciągle mi pomagają.

W czym specjalizować się będzie bartoszycki oddział Kliniki Artemida? Na jaką pomoc będą mogły liczyć pacjentki?

Oddział w Bartoszycach jest dużo bardziej kameralny. Moim marzeniem jest, aby pacjenci czuli się zaopiekowani jak przyjaciele, którzy potrzebują pomocy. Jeśli chodzi o względy medyczne, to poza zabiegowymi procedurami zapłodnienia pozaustrojowego i opieką nad pacjentkami, skupiamy się na diagnostyce i leczeniu ginekologicznym oraz położniczym.

Jakie emocje budzi w Pani tak wielki krok, jakim jest prowadzenie kliniki? Wiąże się to zapewne z dużą odpowiedzialnością, być może skłoniło to Panią do refleksji? 

Prowadzenie bartoszyckiej jednostki to w zasadzie dodatek do mojej pracy medycznej. Liczę, iż bardziej będzie to współpraca wszystkich bliskich mi ludzi pracujących zarówno w Bartoszycach, jak i w Olsztynie czy w Białymstoku, niż klasyczne zarządzanie.

Pomaga Pani wielu kobietom w rozwiązywaniu problemów ginekologicznych, z którymi się borykają. Zgłaszają się do Pani również pacjentki w ciąży lub te, które dopiero myślą o posiadaniu dziecka. Co czuje Pani w momencie, kiedy udaje się spełnić marzenia pacjentów? 

Praca lekarza, położnika i ginekologa zawsze niesie ze sobą duże wymagania. Nierzadko zdarza się, że musimy przekazać pacjentom złe informacje i to zawsze uważałam za jeden z najtrudniejszych momentów tej pracy. Na szczęście sytuacji pozytywnych jest więcej i to daje dużą satysfakcję. Dodatni test ciążowy, płacz narodzonego dziecka, szczęście rodziców i ich olbrzymia wdzięczność rekompensują trudne chwile. Często obserwuję „swoje” dzieci, które rosną z każdą kolejną wizytą. Wtedy zauważam, jak czas szybko płynie 🙂

Pracuje Pani również w olsztyńskim oddziale Kliniki Artemida, czy zrezygnuje Pani z niego na rzecz oddziału w Bartoszycach? Czy pacjentki z Olsztyna wciąż będą mogły liczyć na konsultacje u swojej ulubionej Pani doktor? 

Absolutnie nie rezygnuję z pracy w olsztyńskiej „Artemidzie”, choć oczywiście będę tam rzadziej niż dotychczas. Póki co zostają na pewno wszystkie wtorki i jedna sobota w miesiącu. Nie mogę zapomnieć przecież zabiegowych procedur in vitro – punkcji i transferów – także… do zobaczenia! 🙂