Dofinansowanie do procedury in vitro 2023

           wsparcie miejskie

x
Cud in vitro, czyli praca embriologa klinicznego
kółko 28.02.23.

In vitro po czterdziestce?

Kiedy próby zajścia w ciążę trwają zbyt długo, zaczyna to budzić niepokój.  Tak też było w przypadku bohaterki dzisiejszego wywiadu, która po dwóch latach bezowocnych starań postanowiła zwrócić się o pomoc do Kliniki Artemida. W jej przypadku czas grał podwójnie ważną rolę, bo dość długo dojrzewała do decyzji o powiększeniu rodziny. Jest jednak przykładem na to, że nawet po czterdziestce można urodzić zdrowe dziecko. Dziś Pani Justyna jest szczęśliwą mamą córeczki i dzieli się z nami swoją historią.

Pani Justyno, jak długo zajęły Państwu starania o dziecko naturalną drogą, za nim otrzymali Państwo diagnozę, że trzeba spróbować innej metody?

Mój instynkt macierzyński odezwał się dość późno, bo dopiero po 40. roku życia. Nasze naturalne starania trwały ponad 2 lata. To dość długo więc zaczęłam się niepokoić. Od mojego ginekologa, nie dostałam jednak żadnych konkretnych zaleceń ani skierowania na szczegółowe badania. Doszłam więc do wniosku, że trzeba poszukać pomocy w innym miejscu. 

Mieliście Państwo konsultacje w innych klinikach leczenia niepłodności zanim trafiliście do Artemidy? 

Nie. O klinice Artemida dowiedziałam się z internetu, kiedy zaczęłam drążyć temat problemu z zajściem w ciążę. To była pierwsza klinika, z którą się skontaktowałam. Nie zwlekałam długo, zadzwoniłam do kliniki w Białymstoku i umówiłam się na wizytę do doktora Domitrza

Na pierwszą wizytę pojechaliśmy wspólnie z mężem, na kolejnych wizytach również towarzyszył mi mąż. Po pierwszej wizycie u Pana doktora wiedziałam, że tu znajdę pomoc. Kobiety mają intuicję i ja wiedziałam, że warto mu zaufać.

Przy pierwszym spotkaniu Pan doktor przeprowadził  bardzo dokładny wywiad z obojgiem nas. Zlecił badania zarówno mnie i mężowi. Wyniki dały odpowiedź, że “męskie sprawy” męża mają się dobrze i to ja muszę się poddać leczeniu. 

Nim przystąpiliśmy do procedury czekała mnie jednak jeszcze operacja i  rekonwalescencja. Dopiero po nich zaczęliśmy przygotowania do pierwszego zabiegu.

Coraz więcej mówi się dziś o in vitro, medycyna idzie naprzód i wiele par dzięki procedurom pozaustrojowego zapłodnienia zostało szczęśliwymi rodzicami. Czym dla Pani było/jest in vitro?

Szansą na rodzicielstwo i rodzinę. Jestem zdania, że jeśli dzisiejsza medycyna pozwala leczyć niepłodność i pomaga kobiecie zostać matką, a parom rodzicami, to trzeba z tej szansy skorzystać. Nie jest tajemnicą, że takie leczenie kosztuje, ale jeśli jest to jedyna droga, to trzeba zaufać medycynie! Cena w tym przypadku nie ma aż takiego znaczenia. Dzięki in vitro spełniło się nasze marzenie, mamy córeczkę. Jesteśmy szczęśliwi.

 

Towarzyszyły Pani jakieś obawy podczas procedury in vitro?

Tak, myślę, że obawy są naturalne – zwłaszcza na początku, bo wszystko jest nowe. Jest tyle informacji, które trzeba przyswoić, co chwila jakieś badania i to może przyprawić o zawrót głowy. Zdecydowanie jest łatwiej, kiedy lekarz prowadzący ma właściwe podejście do pacjentki. Dobra opieka jest ważna na tym etapie starania się o dziecko. Mniej się denerwujemy, głowa się uspokaja, a przecież nasze nastawienie jest tak samo ważne jak właściwe leczenie. 

Rozczarowanie i pierwsze zwątpienie pojawiło się po pierwszej próbie. Zabieg się udał, ale nasza radość nie trwała zbyt długo… straciłam pierwszą ciążę. Czekałam mnie też druga operacja.  To był trudny moment. Potrzebowałam się wyciszyć, zmierzyć się z bólem i stratą. 

Tym bardziej doceniamy, że zechciała Pani opowiedzieć o swojej drodze do macierzyństwa. Ma Pani za sobą utratę ciąży – to bardzo trudne dla kobiety. Nie było Pani łatwo, ale mimo to nie poddała się Pani w staraniach o kolejną szansę. Co Panią motywowało? Mogła Pani liczyć na wsparcie najbliższego otoczenia?

Byłam zdeterminowana, towarzyszyły mi myśli  “spróbuj, dasz radę, musi się udać”, ale starania o dziecko to wspólna sprawa,  Ważne jest, aby przejść przez wszystko razem. Wsparcie ze strony partnera jest więc szczególnie potrzebne. Trzeba dawać sobie nawzajem siłę. Jeśli z problemem niepłodności przychodzi się zmierzyć kobiecie i to ona przechodzi  leczenie to trzeba ją wspierać. My z natury jesteśmy silne, ale jeśli dodatkowo otrzymujemy wsparcie od naszego najbliższego otoczenia – męża, partnera to jest zdecydowanie łatwiej.

Jeśli i Wy staracie się o dziecko, a ciąża się nie pojawia, nie zwlekajcie z wizytą zbyt długo. Diagnostyka, przygotowania i same procedury zabierają trochę czasu, a ten gra kluczową rolę. Dla ułatwienia decyzji zapraszamy do przeczytania artykułu Od czego zacząć diagnozowanie przyczyn niepłodności